|
Z regu³y przy jednym stole zbiera siê grupa anglojêzyczna: Amerykanie, Anglicy, Australijczycy, mieszkañcy Nowej Zelandii. Szybko staje siê
to stó³ centralny. ¦wiatowa polityka w miniaturze - zachowuj± siê bardzo g³o¶no, z wrodzon± przypuszczalnie pewno¶ci± siebie spotêgowan±
faktem, ¿e reszta ¶wiata mniej czy bardziej nieudolnie bêdzie siê stara³a dukaæ w ich jêzyku - reszta ¶wiata skupiona przy swoich stolikach
na peryferiach, gdzie narodowe jêzyki pobrzmiewaj± z rzadka, nie¶mia³o, jakby nieuprawnione. Nasze egzotyczne, s³owiañskie narzecze budzi
du¿e zainteresowanie, przygl±daj± nam siê ukradkiem. Czujemy siê tutaj czasem zupe³nie jak w tych nielicznych wsiach karpackich (polskich,
s³owackich, ukraiñskich), gdzie jeszcze czasem poczêstuj± ¶liwk±, zaprosz± na herbatê. Taki sam rytua³: Czy wszyscy w rodzinie zdrowi? Czy ta
dziewczyna na zdjêciu to córka? Czy ma³a Minita chodzi do szko³y? W zamian opowiadamy o swoich rodzinach, domu, o tym, ¿e u nas teraz ¶nieg i
¿e to tak daleko... W hotelu "Mountain Top" w Lete dostajemy burrito, zupe³nie jak w "restaurant" w Pokharze, ale przy stole siedzi ju¿
niemal ca³a rodzina: sêdziwa kobieta, której pociêta zmarszczkami twarz wci±¿ o¿ywa w u¶miechu, czasem a¿ trzês± siê ogromne turkusy i korale
na jej piersi; jej m±¿ - z pozoru ca³kowicie obojêtnie poci±gaj±cy domowy chang9; 12-letnia Minita odrabiaj±ca lekcje, ale tak naprawdê a¿
rw±ca siê do rozmowy ¿artów; jej mama przynosz±ca kolejne zamówione przez nas potrawy i przysiadaj±ca na moment z ³agodnym u¶miechem. Przy
wielkim stole — ¿arze (z wiaderkiem ¿aru prosto z pieca ukrytym pod blatem, którego ciep³o chroni gruby obrus-koc, jakim przykrywamy sobie
nogi) - siedzi jeszcze kilkoro Anglików: kobieta w moim wieku i dwaj m³odzieñcy; oni zawsze wygl±daj± jako¶ tak ch³opiêco. Zw³aszcza jeden,
który nie przerywa lektury ksi±¿ki, nawet kiedy wymieniamy te szcz±tkowe grzeczno¶ciowe rozmowy. Co i raz wybucha ¶miechem. "Sorry ,the book
is very funny". Pada kilka sztampowych pytañ i równie zdawkowych odpowiedzi ("Where are you from?" "Today from..." "Going to..." - odmiana
"check post", tyle ¿e bez charakterystycznych dla Nepalczyków szerokich u¶miechów), jako¶ brak tematów. Minita pod pozorem pytañ zwyk³ych u
osoby odpowiedzialnej za ma³y, bo ma³y, ale przecie¿ hotelik ("Is the heater-table OK?" "Do you need hot water?" "Morê tea?") - nawet je¶li
ta osoba ma 12 lat i egzamin z angielskich czasów nazajutrz - maskuje ¿yw± chêæ rozmowy z przybyszami z odleg³ych krajów. Anglicy pozostaj±
za swoj± tafl± lodu, graj± w karty.
|